| Było-minęło 2011 sierpień styczeń 2010 maj 2009 listopad wrzesień kwiecień marzec luty 2008 październik wrzesień lipiec maj marzec styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj rhcp najlepsza z najlepszych stronka Piotrusia o rhcp 1 Asa True Love |
Znam to na pamięć: - zawsze musi być koniec, by potem znów mógł być początek - a jednak z sercem nie sposób zwycieżyć. Chciałoby się być znów na początku. Marzy mi się od nowa: - morze - plaża - rybka - frytki - piwko z sokiem - wolność, wolność, wolność - poczucie, że to właśnie są wakacje. Szkoda, że tak szybko przeleciało. korovka 2011-08-17 19:44:07 skomentuj (1) Remarque "Do czego się przywiążesz, to chciałbyś zatrzymać. A zatrzymać w życiu nie można nic". korovka 2011-01-30 17:21:46 skomentuj (1) z przeszłości Strasznie tęsknie za ludźmi (niektórymi, kilkoma, dwoma...), ktorych kiedyś znałam aż za dobrze, a którzy gdzieś w drodze ku dorosłości, umknęli mi między palcami. Zawsze miałam dziurawe ręce. P. P. który zniknął. Serio zniknął. P. licealny, którego chciałam wymazać z pamięci, do ktorego mam żal o wszystko i o nic, o którym staram się nie myśleć. Ten sam, którego kiedyś kochałam tak mocno, że gdy wszystko się rozpadło, straciłam grunt pod nogami i zaufanie do wszystkich. Ten sam, którego tyle razy nie było, który mnie zawodził, rozczarowywał, wkurzał, który znikał, pojawiał się, znów znikał i znów pojawiał. Z którym miałam plany, nadzieje, z którym łączyły mnie tak silne pasje, namiętności tak niesamowite i wciągające jak najdroższy narkotyk. Nie wiem co się z nim dzieje. To chyba w Święta Bożego Narodzenia ostatni raz dostałam od niego smsa z cyklu dwa razy w roku "święta_wielkanocne_lub_bożonarodzeniowe", którego równie dobrze mógł (i pewnie to zrobił) wysłać do każdego. A przecież kiedyś byłam dla niego taka wyjątkowa. Chyba nawet nie odpisałam przerażona swoją marnością, jego (z pewnością) szczęściem u boku przyszłej małżonki, którą przecież jeszcze kilka lat temu ja mogłam zostać. Czas robi swoje i choć niektórych wspomnień nie da się usunąć z pamięci, tak niektórych ran nie da się przebaczyć. P. P. P. Gdzie jesteś? Gdzie mógłbyś być gdyby nie wszystko, co się stało, a co w gruncie rzeczy było nieuniknione? Serio Cię kochałam. Nawet gdy Cię nie było, a właściwie nigdy nie było Cię obok. Odległość też uwielbiałam, samotność w sieci, w pustym, niebieskim pokoju. Samotność nocą, gdy do późnych godzin szeptałeś mi rzeczy, których nigdy nikomu nie zdradzę. Chciałabym Ci życzyć szczęścia, ale Ty i tak jesteś szczęśliwy. * I Ty. Wiesz, że Ty byłeś najważniejszy. Pierwsza, prawdziwa Miłość blisko. Miłość z dużej, ba! ogromnej litery. Miłość i niezrozumienie. Za duże oczekiwania, za duży lęk przed wszystkim, zbyt mała wiara w człowieka. Oj byłam wtedy podła. Ale najbardziej na świecie żałuję, że Ciebie utraciłam. Żałuję każdej rzeczy, którą zrobiłam i wstyd mi tak bardzo, że do końca życia myśląc o tym, nie będę potrafiła sobie przebaczyć. Utraciłam Cię. Nie Ciebie - jako tego, którego naprawdę kochałam i który naprawdę kochał mnie (szczerą, odpowiedzialną, bezgraniczną Miłością), ale tego, który był moim Przyjacielem. Nawet jeśli Pzyjacielem tylko od Święta, tylko raz do roku, tylko w mailach czy w myślach. Nie piszę do Ciebie nigdy bo wiem, że tego nie chcesz. Że nie możesz, że coś tam i coś tam i tysiące innych powodów, o których mogłabym pisać w nieskończoność. Nie pytam co u Ciebie, jak się masz, czy chcesz, czy nie chcesz, czy umiesz, czy byłeś, czy lubisz, czy słuchałeś (a słuchałeś?), czy fajny, czy okropny, czy piwko, czy wódka, czy Stary Rynek wieczorem, czy romantyczny, czy ponury, czy z nią, czy dobrze, czy ciągle, czy mocno... Nie pytam o nic bo sam napisałeś (tak, napisałeś na gg - mam dowód :-)) że mam odpuścić sobie Twoją skromną osobę i odpuściłam bo chodziło o kogoś zupełnie innego. Kogoś, kto jest dla Ciebie najważniejszy. To taka spowiedź dzisiaj kolejna z kolejnych. Spowiedź, którą słyszałeś wiele razy, która przewijała się w mailach, w przeprosinach (których nigdy na głos nie wypowiedziałam), w prośbach (o przyjaźń, o którą zawsze bałam się tak naprawdę poprosić) i w błaganiach (żebyś nie znikał, choć zniknałeś pisząc, że nie mogę wymagać od Ciebie tego, czego mój Pe. obecny mi nie dostarcza). Najs. Ojej. Ile wyrzuów bez sensu wyrzuconych w próżnię. Jak mogę być taka egoistyczna? Niby o Tobie, choć zawsze o sobie. Dziś jakoś tak, jak już dawno nie miałam, nie chce mi się nic. Czasem całkiem zapominam kim kiedyś byłam. I zupełnie nie znam tej osoby, którą jestem dzisiaj. korovka 2010-05-26 19:07:10 skomentuj (1) jesień Za oknem jesień. Kolejna i znów. Bardzo lubię niebo jesienią. Przeważnie szarawe, czasem zupełnie białe. Chciałoby się wyjść, poczuć zimne powietrze, przemarznać, spacerować, uciec gdzieś na chwilę od swoich myśli. Potem wrócić do domu i ogrzeć się przy herbacie. Chciałoby się też mieć do kogo otworzyć gębę :-) Przeważnie jestem sama, chyba z wyboru. Lubię być w domu, czytać książki, rysować, odpoczywać. Lubię też być z Pe. bo on bez przerwy coś mówi, zabija ciszę i przestrzeń między nami. Lubię Cię Pe. Bardzo mi Ciebie brakuje. I chociaż nigdy tu nie wchodzisz i nigdy tego nie przeczytasz, to wiem, że rozumiesz to co czuję do Ciebie, akceptujesz to i odwzajemniasz. Śniłeś mi się dzisiaj. Sen był okropny. Byłam w jakimś zupełnie obcym domu, a Ty miałeś ślub. Panna młoda była gruba i gdy przymierzyła sukienkę, ta natychmiast rozpruła się w szwach. Na domiar złego wiedziałam kto to był. Ty mógłbyś nie wiedzieć, ale mnie kobieca intuicja natychmiast zaprowadziła do celu. Często mi się śnisz. Rzadko jako ktoś z km jestem, częściej obserwuję Cię z boku. Zupełnie jak w życiu. Rozumiesz? A za oknem jesień. Kolejna i znów. Pierwsza od wielu lat bez Ciebie. Są chwile, jak teraz, że wydaje mi się, że już nigdy nie uda nam się tego pogodzić. Twoje miejsce jest tam, moje tutaj. Twój świat jest tam, mój tutaj. Ty CHCESZ być tam, ja tutaj. korovka 2009-11-07 12:48:49 skomentuj (3) o tym, że da się żyć samemu Nie czuję się już tak samotna, jak to było na początku. Jestem w domu. Po raz pierwszy od bardzo dawna wiem na pewno, że tu jest moje miejsce. I gdybym znów musiała wyjechać, czułabym ogromną pustkę i niesprawiedliwość. Bo tu jest mi dobrze. Gdy jest się samym, człowiek staje się silniejszy. Wciąż jeszcze raczkuję z samodzielnym podejmowaniem decyzji, ale idzie mi to coraz lepiej. Sama zarzadzam swoim czasem, do niczego sie nie zmuszam. Uspokoiłam się. Tak jest ok. Codziennie powtarzam sobie, że nie jest źle. I powoli zaczynam w to wierzyć. korovka 2009-09-20 14:45:44 skomentuj (1) z teraz Co to za świat, że znów się przeprowadzam, tym razem zupełnie sama. Powrót do Poznania od pierwszego maja. Pe. w stolicy sam. Wszyscy pogniewani jakby nie wiem co się stało. Może więc ci wszyscy bedą regularnie składać się po kilka złotych do kapelusza na moje utrzymanie bez pracy w Warszawie? Wściekła jestem. Znowu pakowanie, znowu pożegnania i samotność w domu, który domem do końca już nie jest. Bo mój dom jest tam gdzie Pe. Ale czy Pe. dom jest tam gdzie mój? Ach durnota na tym świecie wciąż sprawuje władzę. korovka 2009-04-21 12:51:49 skomentuj (2) niewiarygodne Przyjeżdżam do Warszawy a Pe. z a d o w o l o n y do cholery. Najnormalniej w świecie. Znowu przesadzałam? I okazuje się nagle, że wcale nie jest tak źle. Może i nie mam swojego miejsca, ale mam kogoś, do kogo zawsze mogę wracać. To więcej niż najwięcej. Dzięki Pe. korovka 2009-03-04 09:55:14 skomentuj (1) |